Opowieść Heather o Trzeźwej Wiośnie: "Udział w projekcie całkowicie zmienił moje podejście do picia".

Alkohol, jako społecznie akceptowany narkotyk, którym jest, wydawał się rozsądnym nałogiem, a jego kaloryczność była moim jedynym poważnym problemem przez dziesięciolecia. Kiedy nadeszła moja trzydziestka i od czasu do czasu zaczęły pojawiać się kace, automatyczna natura mojego picia stała się wątpliwa. Dlaczego to robię? Ale nadal to robiłem. I robiłem. Mijały lata. I chociaż tolerowałem swoje życie, nie kochałem go. Jednak moja tolerancja na alkohol pogłębiała się. Piłem coraz więcej i częściej. Co ciekawe, nie zawsze upijałem się alkoholem i zastanawiałem się nad jego sensem - dlaczego w ogóle go piję? Przecież to nie może być wszystko, prawda?

Zdarzało się, że przestawałem pić całkowicie na kilka dni, a nawet na kilka tygodni. Ale nigdy nie potrafiłem zachować znacznego dystansu między moim ulubionym środkiem znieczulającym - alkoholem - a wydarzeniami, które chciałem znieczulić, a było ich wiele. Co więcej, byli ludzie, z którymi nie mogłem sobie wyobrazić życia bez alkoholu. Ze wstydem przyznaję, że kontakty z niektórymi członkami rodziny są bez niego prawie niemożliwe. Picie wydaje mi się fundamentalnym warunkiem utrzymania naszych relacji, więc jak mógłbym przestać? A jednak wiedziałem, że chcę spróbować czegoś innego.

" Przed Sober Spring, widziałem tylko dwie opcje binarne do picia: pić, lub nie. Ale teraz to się zmieniło. Mam agencję, aby wziąć to lub zostawić to, i to jest wspaniałe uczucie."

Nie czuję się komfortowo z etykietami. Często sprawiają wrażenie polaryzujących, a ja wolę mieć swobodę w zmianie swojego stanowiska. W przypadku alkoholu wydawało mi się, że moje opcje były ograniczone: przyznać, że mam problem i dążyć do trzeźwości, albo... nie. Kontynuować. Opcje binarne, a żadna z nich nie była dla mnie odpowiednia. Czy mógłbym po prostu pić... mniej? Czułem, że to trochę szara strefa. Na szczęście dla mnie, Trzeźwa Wiosna zbiegająca się z zamknięciem oferowała szansę, aby trochę wstrząsnąć życiem. Co więcej, dewastacja COVID-19 nauczyła mnie, że kilka miesięcy Trzeźwej Wiosny to stosunkowo krótkie okno czasowe w długim - jeśli masz szczęście - życiu.

Zapisałem się więc i sezon rozpoczęty. Korzyści z niepicia pojawiły się natychmiast. Jest dobrze udokumentowane, jak poprawia się stan skóry, snu i niepokoju. Ale to, czego nie wiedziałam, to wewnętrzne zmiany, które powoli następują... Rola alkoholu zanika. To, co kiedyś było głośną obecnością, staje się coraz bledsze i bledsze, aż pewnego dnia dociera do ciebie, że alkohol w ogóle jeszcze istnieje. Mógłbym pić, prawda? Ale czy ja chcę pić? Nie, nie chcę.

Jednak minimalna obecność alkoholu jest dla mnie łatwiejsza w zamknięciu niż w "normalnym" życiu. Niektóre bezpieczne interakcje społeczne były możliwe w zeszłym roku i automatyczna natura alkoholu w naszej kulturze stała się rażąco oczywista. Odbyłem kilka niewygodnych rozmów, wyjaśniając i prawie usprawiedliwiając, dlaczego nie piję do pewnych ludzi. Przeprosiłam nawet jedną przyjaciółkę, która wyglądała na załamaną, kiedy powiedziałam, że nie napiję się wina, ale że ona powinna czuć się swobodnie. Powiedziała: "Jeśli ty nie pijesz, to ja nie czuję się komfortowo pijąc". To mnie uderzyło. Nie widziałem tego przyjaciela od tego czasu, niestety, ale podczas gdy kilku przyjaciół skupia się na moim kieliszku, a nie na swoim, byłem pokrzepiony tymi, którzy byli niezrażeni moim bezalkoholowym podejściem.

"[Trzeźwa wiosna] dała mi czas na skonfrontowanie się z uczuciami, które wcześniej przemilczałam... Siedzenie z dyskomfortem, zmierzenie się z trudnymi prawdami; to cenna lekcja, której można się nauczyć."

Trzeźwa Wiosna, i każdy okres bycia bez alkoholu, ilustruje, jak picie alkoholu często wydaje się łatwiejszym wyborem - bo czasem tak jest! Ale łatwiejszy nie zawsze jest lepszy. Nasza kultura sprawiła, że picie stało się normą i może czuć się trochę tak, jakbyś był łososiem płynącym pod prąd, kiedy otwarcie deklarujesz, że nie będziesz pił dziś wieczorem. Ale możliwość dokonania świadomego wyboru, czy wypić kieliszek, czy nie, jest ogromnym pozytywnym rezultatem Trzeźwej Wiosny.

Dało mi to również czas na skonfrontowanie się z uczuciami, które wcześniej przemilczałam. Alkohol nie rozwiązuje dyskomfortu - tylko go chwilowo opóźnia. Alkohol nie jest ratunkiem, a już na pewno nie rozwiązaniem. Siedzenie z dyskomfortem, konfrontowanie się z trudnymi prawdami - to cenna lekcja, której trzeba się nauczyć.

Moją najbardziej zauważalną i szczęśliwą korzyścią jest wolność - wolność wyboru dni, w których chcę świadomie brać udział w piciu. Przed Sober Spring, widziałem tylko dwie opcje binarne do picia: pić, albo nie pić. Ale teraz to się zmieniło. Mam agencję, w której mogę to wziąć lub nie, i to jest wspaniałe uczucie.

Niestety, niektóre sytuacje rodzinne są nadal łatwiejsze, kiedy piję. Ale możliwość wyboru, zamiast automatycznego założenia, że będę pił, przesunęła nieco perspektywę, tak że teraz czuję się upoważniony. Nie powiedziałbym, że jestem trzeźwy - ta etykietka do mnie nie pasuje, ale też nie jest prawdziwa. Piję okazjonalnie i na razie jest mi z tym dobrze. Jednak udział w Trzeźwej Wiośnie całkowicie zmienił moje podejście do picia.

Inni użytkownicy przeczytali również:

Rodzice alkoholicy – jak wpływają na swoje dzieci? Czytaj więcej
Przymusowe leczenie alkoholików Czytaj więcej
Kto może wpaść w alkoholizm? Czytaj więcej